Obudziła się zalana potem. Miała
wrażenie, że jej umysł rozdziela się na miliony pojedynczych niteczek, a każda
odbierała ból oraz strach ze zwiększoną mocą. Rozrywające na kawałeczki
przerażenie, rozsadzające ją od środka, wyciskające łzy z oczu. Usiadła gwałtownie na łóżku, starając się wyrwać z
uścisku koszmaru. Serce waliło jej jak szalone, oddech nie pozostawał w tyle.
Starała się uspokoić. Przed oczami wciąż miała obraz śmierci. Śmierci Killiana.
Nie zwracała uwagi na godzinę, bo nie obchodziło ją to. Wzięła do drżącej dłoni
telefon i od razu weszła w połączenia, co sprawiło jej nie mały problem.
Ostatnio wybierane. Kiki. Oddychała
głęboko, a przerażenie wzrastało z każdym sygnałem.
- Halo? Vi? – kiedy usłyszała jego głos,
odetchnęła z ulgą.
-
Wszystko w porządku?
- Wiesz, że jest trzecia w nocy? –
zapytał, a blondynka zacisnęła usta. No tak, mogła pomyśleć. – Co się stało?
-
Dlaczego miałoby się coś stać?
- Znam cię, zwykle nie dzwonisz w środku nocy.
Co się stało?
-
Po prostu… - wzięła głęboki wdech. Co miała mu powiedzieć? Że miała koszmar, w
którym go traciła i musiała upewnić się, że wszystko z nim w porządku? –
Chciałam wiedzieć czy wszystko w porządku.
- Nie mogłaś zadzwonić rano? – ziewnął.
-
Przepraszam. Miałam koszmar.
- To tylko sen, mała. Nie przejmuj się. Idź spać, nie myśl o tym. Wszystko jest w
porządku.
-
Kiki, tęsknie za tobą
- Ja za tobą też, a teraz śpij – powiedział i rozłączył się.
*
Kiedy
Killian rano obudził się, w pokoju zastał puste łóżko współlokatora. Nie miał
pojęcia, gdzie podział się Luca, ale nie było w tym nic dziwnego, że go nie
było. Czasami znikał. Prawdopodobnie rozmowa z Celine go tak pochłonęła. Brunet
wywrócił oczami na samą myśl, ale chwilę później pomyślał o Vivienne i ich
dziwnej rozmowie w nocy. Zastanawiał się nawet czy to naprawdę się wydarzyło. Jeśli
tak to… Martwiło go to. Pamiętał doskonale, że blondynka miewała koszmary
tylko, kiedy się bała. Czyżby teraz bała się czegoś? Tylko czego… Wyników
badań? A może coś się jej stało? Może ktoś zrobił jej krzywdę. Że też musiał
wyjechać na zgrupowanie.
-
Siema – do pokoju wszedł wyszczerzony Egloff z telefonem w dłoni. No tak,
Celine.
-
Siema – przywitał się i ziewnął. – Co tam u Celine?
-
Skąd przypuszczenie, że z nią rozmawiałem?
-
Bo szczerzysz się jak głupi? – odpowiedział pytaniem na pytanie.
-
Nie prawda – prychnął. – Nawet jeśli, to co? To moja dziewczyna. Za to ty
szczerzysz się jak rozmawiasz z Vivienne i nie wykręcisz się, młody człowieku.
- Jesteśmy
przyjaciółmi, to chyba normalne, że się uśmiecham
-
Normalne to by było, gdybyście rzeczywiście zachowywali się jak przyjaciele.
Nie możesz jej powiedzieć, że chcesz czegoś więcej? – zapytał i padł na łóżko.
– Nie wykręcaj się dłużej.
-
Sam nie wiem – westchnął i ukrył twarz w dłoniach. – To takie trudne.
-
Co jest trudne?
-
Przyznanie się przed samym sobą, że jednak czuję coś do Vi.
*
Czas,
kiedy Killian był na zgrupowaniu, dla Vivienne dłużył się w nieskończoność. Nie
potrafiła znaleźć dla siebie miejsca, do tego była jeszcze bardziej marudna niż
zwykle. Kilka razy rozmawiała z Celine, ale to tyle. Chciała, żeby jej
przyjaciel wrócił. Potrzebowała go. Do tego te całe badania…
Kiedy
otrzymała wyniki bała się. Przerażenie wstrząsało jej ciałem. To co było w
środku koperty miało wydać wyrok. Gdyby się okazało, że… To wróciło, nie dałaby sobie rady. Była też przekonana, że i
Killian nie poradziłby sobie. Wzięła kilka głębokich oddechów.
-
Raz się żyje – westchnęła, a potem pacnęła się w czoło. Co jak co, ale to
zdanie było chyba zbyt trafne.
Drżącymi
dłońmi otworzyła kopertę. Spojrzała na rzędy literek i cyferek. Sprawdzając
czy, aby mieści się w normie. Wszystkie były prawidłowe. Wszystkie z wyjątkiem
jednego. Poczuła się jakby ktoś dał jej w twarz. Przecież miało być tak
pięknie. Teraz, przez jeden głupi wynik, nie będzie. Może tak miało być?
Poczuła jak spod jej powiek wydobywają się słone łzy. Nie miała ochoty z nikim
rozmawiać. Wyciągnęła telefon i go wyłączyła, a później weszła do łóżka,
nakrywając się po samą głowę. Przyłożyła głowę do poduszki i dała upust swoim
emocjom.
*
-
Nadal nie odbiera – brunet zaczął panikować. Od godziny próbował skontaktować
się z Vivienne, ale bezskutecznie. – A co jeśli coś się stało?
-
Gdyby coś się stało, na pewno jej matka by cię powiadomiła, tak? – Luca miał
już dość słuchania biadolenia swojego przyjaciela. – Może jest zajęta? No nie
wiem… Poszła na randkę?
-
Randkę? Proszę cię…
-
Jest ładna, na pewno podoba się niejednemu – powiedział. Killian zmarszczył
brwi. Luca miał rację. Vivienne była przecież piękna, nie jeden chciałby być na
jego miejscu.
-
Może – wzruszył ramionami, chociaż w środku poczuł się dziwnie. Jakby… Nie, to
niemożliwe.
-
Marco by się pewnie spodobała. Co ty na to, żeby ich poznać ze sobą?
- Grigoli?
– prychnął.
-
No tak, zapomniałem. Wolałbyś ty iść z nią na randkę – zarechotał. – Zaproś ją
jak wrócimy. Przecież sam już przyznałeś, że podoba ci się.
-
Myślisz, że to takie proste – znów prychnął. – Przecież to jasne, że ona nic do
mnie nie czuje. Nie mogę ot tak powiedzieć jej, że chciałbym, żeby między nami
było coś więcej i zaprosić na randkę – powiedział, po raz kolejny wybierając
numer do przyjaciółki. – Zresztą teraz ważne jest co się z nią dzieje.
Egloff
wypuścił głośno powietrze i poszedł do łazienki. Killian w tym czas znów
spróbował się dodzwonić do Vi. Niepokojące było to, że nie odbierała. Przecież
nigdy coś takiego się nie działo. Położył się na łóżku i zaczął rozmyślać nad
tym co mówił Luca. Był zazdrosny, kiedy ten zaproponował, że mogliby poznać
Vivienne z Marco. Poza tym to on znał dłużej Vi, znał ją lepiej i doskonale
wiedział co było dla niej dobre i co sprawiłoby, że byłaby szczęśliwa. W każdym
razie nie było to spotkanie z Grigolim.
*
Kiedy
obudziła się następnego dnia, zrozumiała, że to wszystko nie było tylko snem.
To była rzeczywistość. Oczywiście, zdawała sobie sprawę, że jeden zły wynik nie
oznaczał ponownego wyjazdu i opuszczenia Killiana. Możliwości było sporo. Może to
tylko pomyłka? Może…
Wyciągnęła
dłoń po telefon, który włączyła. Chwilę później zauważyła kilkadziesiąt
nieodebranych połączeń od Killiana. Doszło do niej wtedy, że koszmarnie musiał
się martwić, nie odbierała, nie dawała znaku życia przez cały dzień. Biorąc pod
uwagę ostatnie wydarzenia… Mógł pomyśleć wszystko. Od razu wybrała jego numer.
Miała tylko nadzieję, że nie będzie zły.
- Vivienne? Mój Boże, martwiłem się – usłyszała zatroskany głos i mimo wszystko
uśmiechnęła się do siebie.
-
Przepraszam, miałam wyłączony telefon… Coś się stało?
- Chciałem po prostu z tobą porozmawiać.
Dlaczego odcięłaś się od świata? –
tak dobrze ją znał. Wiedział, że coś było nie tak.
- Przyszły
wyniki – powiedziała po chwili milczenia.
- I jak? Wszystko dobrze, prawda? – zapytał, ale Vi nic nie odpowiedziała. – Powiedz, że wszystko jest dobrze, że jesteś
całkowicie zdrowa. Powiedz!
-
Nie mogę. Nie wiem co postanowią lekarze, ale… Nie poddam się – znów musiała go
pocieszać, kiedy to on powinien to robić.
- Będzie dobrze – powtarzał szeptem. – Musi być dobrze – blondynka miała
wrażenie, że mówił do siebie, przekonując siebie samego, że wszystko będzie
dobrze.
***
Heej :)
Uff, co za męczarnia z tym rozdziałem była. Na szczęście skończyłam i dodałam.
No to... Killian się już nie broni. Jak myślicie, kiedy Vivienne trafi strzała Amora? :D
Już pisałam to na innym blogu, ale napiszę i tutaj: Szykuję też coś nowego, ale nie zacznę przed końcem sezonu. Chciałabym wystartować 25 marca lub 1 kwietnia, jeszcze nie mam pewności co do szczegółów (chociaż bardziej prawdopodobna jest ta druga data). Jak chcecie możecie wejść, zapoznać się z bohaterami czy co tam chcecie :D -> Nie idealni.
Do następnego, buziaki :*
***
Heej :)
Uff, co za męczarnia z tym rozdziałem była. Na szczęście skończyłam i dodałam.
No to... Killian się już nie broni. Jak myślicie, kiedy Vivienne trafi strzała Amora? :D
Już pisałam to na innym blogu, ale napiszę i tutaj: Szykuję też coś nowego, ale nie zacznę przed końcem sezonu. Chciałabym wystartować 25 marca lub 1 kwietnia, jeszcze nie mam pewności co do szczegółów (chociaż bardziej prawdopodobna jest ta druga data). Jak chcecie możecie wejść, zapoznać się z bohaterami czy co tam chcecie :D -> Nie idealni.
Do następnego, buziaki :*